Już w starożytności używano kadzidła. Jest ono żywicą otrzymywaną z drzew i krzewów kadzidłowca (Boswellia sacra, B. serrata, B. carferi). Roślina wytwarza żywicę, która po zestaleniu tworzy substancję zwaną olibanum w postaci żółtobrązowej, ziarenkowatej masy.
W czasach Imperium Rzymskiego cena kadzidła była wyższa niż złota, dlatego już wtedy spalano inne rośliny dla uzyskania pachnących dymów. W czasach pogańskich używano dymu do kadzenia podczas wielu świąt, ale koniecznie podczas czterech astronomicznych świąt słońca: zimowego i letniego przesilenia oraz wiosennego i jesiennego zrównania dnia z nocą. Współczesne określenie kadzidła jest szersze. Odnosi się do mieszanki różnych wysuszonych części roślin - kwiatów, liści, nasion, korzeni, owoców, kory i żywic używanych do spalania i dziś niestety dymu używamy rzadziej niż nasi przodkowie. Najczęściej w kościele podczas świąt.
A szkoda, bo współczesna nauka potwierdza dawną wiedzę o terapeutycznym działaniu kadzideł. Olibanum działa przeciwbólowo, uspokajająco, przeciwbakteryjnie i wykrztuśnie, antyproliferacyjnie wobec nowotworów, zmniejsza stany zapalne w przebiegu reumatyzmu i wpływa korzystnie na wątrobę. W tradycyjnej medycynie indyjskiej jest używane w leczeniu stanów zapalnych stawów i kości, stanów zapalnych i bólowych kręgosłupa, nieżytów układu oddechowego. Do kadzenia warto też wykorzystać zioła rodzime. Wśród roślin możemy wykorzystać niezastąpiony jałowiec (ponoć najczęściej używany, gdyż bały się go czarty i diabły ;-)). Olejek jałowca jest silnym środkiem antyseptycznym. Ponadto tymianek pospolity ma właściwości ochronne i oczyszczające, bylica piołun likwiduje napięcia, krwawnik pospolity wzmacnia intuicję, arcydzięgiel litwor (do kadzenia stosowany jest korzeń) ma działanie ochronne i oczyszczające i jest świetny dla homeopatów. By wreszcie spokojnie i bez problemów przespać całą noc, powinniśmy wypróbować kadzidła lawendowe, lipowe lub szałwiowe.
Jak powinno się kadzić? Do glinianego naczynia dobrze wsypać jest troszkę piasku, na nim ułożyć węgielek do żarzenia (jak do kadzielnicy lub sziszy do kupienia w każdym sklepie z dewocjonaliami). Węgielek podpalamy i gdy się rozżarzy sypiemy na niego szczyptę ziół (może być jedno zioło lub mieszanka). Bardzo ważne, by przy kadzeniu otworzyć okno, kiedyś uważano, że dla ucieczki diabłów, teraz dla bezpieczeństwa, gdyż niektóre rośliny spalając się tworzą związki toksyczne.












