Dawniej w magiczny wigilijny wieczór podczas wieczerzy, zapewne z braku prezentów, odbywały się wróżby. Wróżono o pogodzie, zdrowiu, a także o miłości. Niebo gwieździste wróżyło rok urodzajny, mgliste - rok wilgotny, sprzyjający szkodnikom, a dobrze widoczna gwiezdna droga mleczna zapowiadała obfitość mleka i domowych nabiałów.
Podczas wieczerzy wigilijnej obserwowano także bacznie swoje cienie rzucane na ścianę: cień dobrze widoczny wróżył zdrowie i długie życie, mniej wyraźny - życiowe problemy i kłopoty zdrowotne w zbliżającym się roku, cień słaby wróżył choroby, a nawet śmierć.
Panny i kawalerowie wróżyli sobie ze ździebeł siana wyciągniętych spod obrusa. I tak: źdźbło zielone wróżyło udane zaloty, uwieńczone weselem, źdźbło zwiędłe i wyblakłe - długie oczekiwanie na kawalera; łamiące się i poczerniałe - staropanieństwo lub starokawalerstwo.