Kilka miesięcy temu, w podróży, usłyszałem w radiu przepiękny i wyjątkowy utwór. RDS podpowiadał - "Midwayer"...

W chwili, w której usłyszałem Midwayer z albumu Solipsism coś się zmieniło w sposób nieodwracalny. Siedzi oto facet przy pianinie (nawet nie fortepianie) i drobnym plumkaniem jest w stanie zahipnotyzować tysiące słuchaczy i oczywiście też mnie. Przyznać muszę, że niemal od razu zastanawiałem się, jakie będzie następne wydawnictwo Bevinga. Z jednej strony to pierwsze było doskonałe i zamknięte, a z drugiej wyczuwało się wielki ładunek twórczy Joepa, który lada dzień musiał eksplodować.